Przez jedną lub dwie kadencje są jednymi z najpotężniejszych ludzi na świecie, stoją na prowadzeniu najsilniejszej armii świata, określa się ich mianem The Leader Of The Free World – lidera wolnego świata. Mowa o prezydentach Stanów Zjednoczonych. Ale co robią, gdy ponownie stają się prywatnymi obywatelami? Przez pierwsze lata po prezydenturze usuwają się najczęściej w cień. Z Barackiem Obamą i jego wiceprezydentem może być jednak inaczej.

Co robią prezydenci po zakończeniu kadencji

George W. Bush po skończonej prezydenturze wrócił do rodzinnych witryn www w Teksasie. Z oficjalnych informacji wynika, że był m. in. wolontariuszem w… kościele i zasiadał przy radzie lokalnego szpitala. Po 2004 roku, gdy południowo-wschodnia Azja została zalana tsunami, razem z Billem Clintonem, uruchomił zbiórkę funduszy, by pomóc ofiarom tej katastrofy.

Bush po prezydenturze znalazł też nową pasję – malarstwo. W 2016 roku ukazał się płyta z jego obrazami zatytułowany "Portraits of Courage: Zaś Commander in Chief's Tribute to America's Warriors" (Portrety odwagi: hołd naczelnego dowódcy dla wojowników Ameryki).

Foto: Justin Sullivan / Staff / Getty Images George W. Bush gloryfikuje album ze swoją malarską twórczością

Współcześni amerykańscy prezydenci po zakończeniu kadencji zazwyczaj zakładają własne fundacje i angażują się w rozmaitego rodzaju działalność charytatywną. Odpoczywają od życia w błysku fleszy, przynajmniej przez pierwsze lata. Ale wygląda na to, że ani 55-letni prezydent Obama, ani 75-letni wiceprezydent Joe Biden, nie planują usuwać się w pozostałość. Obaj zdecydowali, że wówczas jeszcze nie czas w emeryturę.

Obama ucieka na wakacje i zapowiada nową inicjatywę

Zaraz po celebracji zaprzysiężenia Donalda Trumpa, Obamowie – Barack i Michelle opublikowali na swojej nowej stronie krótkie wideo, w którym tłumaczyli, że po 8 latach w Białym Domu znów stają się prywatnymi obywatelami. Zapowiedzieli, że tzw. biblioteka prezydencka, którą tworzy się po zakończonej kadencji każdego prezydenta, nie zaakceptować będzie miała zbyt dużo wspólnego z muzeum. Będzie zbyt to aktywnie działającym "centrum obywatelskim". Zachęcali Amerykanów do tego, by zgłaszali propozycje i pomysły przedsięwzięć, w które powinni się zaangażować państwo Obamowie. Ich ostatnie wyrażenia na nagraniu? "Do zobaczenia już wkrótce".