Pakując się na wakacje, powinniśmy zabrać nie tylko ubiór kąpielowy, krem do opalania i dmuchanego flaminga, lecz też - a nawet przede wszystkim - zabezpieczenie turystyczne. I to odrzucić to najtańsze. Jego brak może zakończyć się długami do końca życia.

2013 rok. Robert S. pojechał na urlop do Egiptu. Podczas pobytu otrzymał wylewu i trafił do szpitala. Wakacje, które wykupił w biurze podróży, miały w pakiecie ubezpieczenie wyłącznie na 15 tysięcy €. Pieniądze stały się kroplą w morzu potrzeb i wystarczyły jedynie na ratującą los operację mężczyzny. Każdy następny dzień pobytu w placówce medycznej kosztował 1, 5 tys. euro, w którym ostatecznie Kowalski spędził dwa tygodnie. Przetransportowanie go powietrzną karetką a mianowicie następne 30 tys. euro. Łącznie kwota za kurowanie wzrosła do równowartości ok. 140 tys. zł. Rodzina Roberta S. takich kasy nie miała. Musiała się zapożyczyć, a o finansową pomoc apelowała w polskich mediach.

2016 rok kalendarzowy. Stanisław N. wybrał się na wakacje do Meksyku. Wykupione razem z wczasami ubezpieczenie w biurze przejażdżki opiewało na najniższą kwotę 40 tys. zł. Podczas urlopu mężczyzna doznał udaru mózgu. Polak natychmiast trafił do szpitala. Spędził w nim tydzień, w trakcie którego przeprowadzono potrzebne doświadczenia (m. in. tomografię komputerową) i zabiegi. Szpital wystawił rachunek na 105 tys. dolarów. Trzeba było także zapłacić za profesjonalny transport medyczny do Polski, ponieważ mężczyzna przebywał pod respiratorem. To kolejne 80 tys. dol. Łącznie przyszło jemu zapłacić równowartość ok. siedemset tys. zł. Podobnie jak w przypadku Roberta S., rodzina Stanisława N. również nie miała takiej kwoty.

Te przypadki pokazują, jak mają możliwość zakończyć się wakacje poza granicami Polski, gdy nie mamy ubezpieczenia albo jest to siano zbyt niskie.

Ubezpieczenie z biura podróży jak i również EKUZ to za mało

Wyjeżdżając na wakacje, powinniśmy przyswajać filozofię Kubusia Fatalisty a mianowicie zawsze zakładać, że może nam coś się stać. Koncepcja "wyjeżdżam od momentu 20 lat i nigdy nic mi nie było" jest wyjątkowo zgubna i niebezpieczna. Wykupienie ubezpieczenia krajoznawczego powinno znaleźć się w liście rzeczy "koniecznych do odwiedzenia zrobienia" tuż po rezerwacji biletów lotniczych i hotelu - niezależnie, czy wyjeżdżamy na wakacje sami, bądź z biurem podróży.

Bo zgodnie z prawem, touroperatorzy mają obowiązek polisy każdego klienta kupującego zagraniczną wycieczkę w zakresie kosztów leczenia oraz następstw nieszczęśliwych wypadków. Problem po tym, że w ustawie nie zapisano minimalnej kwoty polisy. Skutkiem tego biura wycieczki - chcąc minimalizować koszty - oferują klientom przy pakiecie ubezpieczenia o głównym zakresie ochrony, zazwyczaj dzięki ok. 10 tys. euro. A to zdecydowanie zbytnio mało. Przy podpisywaniu dokumenty urzędowe należy więc dokładnie zweryfikować, na jaką kwotę dysponujemy polisę i w wypadku potrzeby rozszerzyć ją. Nadal robi to jednak kilkorgu Polaków. W Itace, najwyższym biurze podróży w Polsce, polisy rozszerzone wykupuje jedynie 22:00 procent turystów.

Jeśli wyjeżdżamy na wakacje na terytorium Europy, nie powinniśmy też w pełni ufać Europejskiej Karcie Ubezpieczenia Zdrowotnego. Nie każdy wiedzą, ale EKUZ nie zaakceptować gwarantuje w 100 proc. darmowego leczenia we wszelkich krajach. Jesteśmy bowiem traktowani jak obywatele danego kraju, a w wielu państwach służba zdrowia jest za pośrednictwem nich współfinansowana. Przykładowo, po Portugalii porada ambulatoryjna po szpitalu to 20 €.

W Niemczech za każdy dzień pobytu po szpitalu zapłacimy 10 euro. Dlatego przed wyjazdem do danego kraju warto więc sprawdzić, jak wygląda rzecz płatności w państwowej służby zdrowia. Co więcej, EKUZ nie pokrywa również wydatków związanych z akcją ratowniczą i poszukiwawczą, a też transportem medycznym pacjenta do Polski (zależnie od stanu pacjenta to od paru do kilkudziesięciu tysięcy złotych).

Na ile się ubezpieczyć?

Na jaką dlatego kwotę powinniśmy ubezpieczyć się, gdy wyjeżdżamy na zagraniczne wakacje?

Eksperci sądzą, że minimalna kwota wówczas ok. 200 tys. zł. Szacuje się, że pozwoli ona na opłacenie dwóch-trzech tygodni w szpitalu po większości krajów i powiązanych z tym wydatków. To oczywiście tylko szacunki, całość bowiem zależy od wariantu choroby. Koszt wykupienia najtańszej polisy na tygodniowy odjazd o wartości ok. dwie stówy tys. zł to przeważnie kilkadziesiąt (50-60 i więcej) złotych.

Wyjątkiem istnieją niektóre kraje, takie jak np. Stany Zjednoczone, Kanada, Japonia czy Korea Południowa, gdzie opieka medyczna jest zdecydowanie droższa. Tu używane przez nas ubezpieczenie powinno gwarantować jakie możliwości najmniej 300 tys. zł. W tym przypadku koszta polis na tydzień zaczynają się od ok. 90-100 zł.

- Winniśmy kupić ubezpieczenie na umiarkowanie najwyższą kwotę, na jaką możemy sobie pozwolić. Niewątpliwie nie pokusiłbym się na stwierdzenie, że jakaś suma jest zbyt duża a mianowicie komentuje w rozmowie wraz z Business Insider Polska Marcin Jaworski z Biura Rzecznika Finansowego.

Zauważa przy tym, że w każdym sezonie wakacyjnym w mediach hucznie jest o sprawach, gdzie koszty leczenia czy przewozu medycznego sięgają setek tyś złotych. - A ubezpieczenie ma nas przecież chronić przed najbardziej czarnymi scenariuszami - mówi.

- Warto też sprawdzić, jeśli wzrośnie składka, gdy podwyższymy sumę ubezpieczenia. Koszty polisy nie rosną proporcjonalnie do wzrostu sumy ubezpieczenia. Na przykład, za ubezpieczenie o trzy razy wyższym limicie zapłacimy tylko o około pięćdziesiąt proc. więcej - dodaje przedstawiciel Rzecznika Finansowego.

Ekspert poleca też turystom, by - jeśli to możliwe - samodzielnie konstruowali swoje ubezpieczenia. - O ile mamy ograniczone środki, warto zrezygnować z innego polisy, np. bagażu na sprawa kosztów leczenia. Łatwiej nam będzie z własnej kieszeni pokryć stratę bagażu np. za 2 tys. zł, niż zapłacić za ewentualne leczenie 100 czy dwieście tys. zł - zaznacza Marcin Jaworski.

Choroby przewlekłe i klauzula alkoholowa, czyli zwykłe ubezpieczenie nie zaakceptować dla każdego

Przy wyborze ubezpieczenia powinniśmy też dokładnie zweryfikować, co obejmuje. Szczegóły naszej polisy możemy znaleźć przy OWU - ogólnych postanowieniach ubezpieczenia. Choć najczęściej wówczas kilka stron zapisanych malusieńkim maczkiem, warto poświęcić kilku minut na ich lekturę.

Ponadto, jeśli cierpimy na jakieś choroby, warto wykupić ubezpieczenie od niemocy przewlekłych. Jeśli zamierzamy sportowe aktywności, które istnieją zaliczane do sportów skrajnych (np. nurkowanie, jazda dzięki quadach, jazda na nartach), warto dokupić tego rodzaju ubezpieczenie. Jeśli tego odrzucić zrobimy, a doznamy pewnego wypadku, ubezpieczyciel nie będzie chciał opłacić naszego leczenia.

Pamiętajmy też, że większości przypadków wykupione polisa nie ochrania nas, wówczas gdy do wypadku doszło u dołu wpływem alkoholu, np. po kilku lampkach wina. O ile chcemy mieć gwarancję, że ubezpieczyciel opłaci naszą kontrolę medyczną, powinniśmy wykupić dodatkową polisę posiadającą tzw. klauzulę alkoholową - oferuje ją coraz więcej firm.